Delikatnie błądziła dłońmi po torsie swojego przyjaciela podczas, gdy on swoimi ściskał jej pośladki. Ich usta co chwilę łączyły się w namiętnym pocałunku. Tak, to zdecydowanie ich ulubione zajęcie. Idealna odskocznia od codziennych zajęć na uczelni. A mieszkanie w tym samym mieszkaniu to tylko zaleta. Mniejszą już zaletą było dzielenie pokoju przez dziewczynę z młodszą o rok szatynką, której życie seksualne było równie barwne co tej dwójki. Z tą jednak różnicą, że tamta preferowała tą samą płeć i każdego wieczoru w ich pokoju lądowała również brunetka. Jedynym plusem w tej sytuacji był fakt, że wszyscy się dobrze znają, przyjaźnią i nie mają tajemnic. Na szczęście jednak teraz byli tam sami, bo Miyeon i Dohee zapewne się przygotowują w pokoju brunetki. Ta dwójka również się za to zabrała, jednakże skończyli inaczej, niż planowano. Przerwali dopiero, gdy drzwi od pokoju Yoomi się otworzyły, a do środka wbiegł Jackson.
- Zbierajcie tyłeczki, bo za dziesięć minut wyjeżdżamy - oznajmił, patrząc na swoich przyjaciół przez chwilę, po czym opuścił ich pokój, prawdopodobnie po resztę ich paczki. Blondynka zaśmiała się krótko, odsuwając od chłopaka i podnosząc z łóżka.
- Wstawaj - powiedziała, ciągnąc szatyna za rękę. Zrobił tak, jak kazała i po paru minutach wspólnie opuścili pokój dziewczyny. Gotowi zeszli na parking, gdzie od razu ujrzeli resztę przyjaciół. Jackson przyprowadził wcześniej skutery śnieżne, na których mieli dotrzeć na miejsce. Dohee i Miyeon oczywiście zajęły pierwszy. Na drugim zasiadł Taehyung i Jungkook. Kolejny należał do Yoomi i Hoseoka, a następny do Jisoo i Yugyeoma, którzy niestety byli na siebie skazani. Jako jedyni nie byli w żadnej głębszej relacji niż znajomi, bo oboje bali się powiedzieć prawdę, co do swoich uczuć. Jackson usiadł na ostatnim i po krótkiej wymianie zdań ruszyli. Wang prowadził, bo to do jego (jego wuja właściwie) posiadłości mieli dotrzeć. Tam mieli spędzić wspólnie dwa tygodnie biegając po wielkiej willi, bawiąc się w ogrzewanym basenie, siedząc przy kominku i po prostu spędzać ze sobą czas bez żadnych obowiązków. Jechali, świetnie się przy tym bawiąc. Słońce powoli zaczynało się chować za drzewami i wszyscy byli przekonani, że za chwilę znajdą się na miejscu. Dziwnym jednak wydało się, że po raz trzeci przejeżdżali obok tego samego znaku. W końcu się zatrzymali, rozglądając wokoło.
- Zgubiliśmy się, prawda? - spytała z wyrzutem Yoomi, patrząc na swojego ciemnowłosego przyjaciela.
- Zaraz to ogarnę, poczekajcie chwilę - odpowiedział, patrząc przed siebie.
- Zaraz to zajdzie słońce i będzie zamieć, zamarzniemy tu prędzej, niż gdzieś dojedziemy - odezwała się Dohee.
- Zawróćmy - powiedział Jungkook, czując jak jego partner przyciska się mocno do jego pleców. Wszyscy odczuwali spadek temperatury.
- Nie wiem, gdzie mielibyśmy zawrócić! Nasze ślady są już zasypane!
I wtedy zaczęli panikować. Wybawienie jednak przyszło, gdy najmłodszy chłopak ujrzał w oddali jakiś budynek. Od razu ruszyli w jego kierunku, bo nawet jeśli to nie jest willa wuja Jacksona, to może ludzie mieszkający tam pozwolą im przenocować, aby nad ranem mogli wrócić. Dojazd tam zajął im parę minut. Zeskoczyli ze skuterów, oglądając sporej wielkości budynek przed nimi.
- Co to za miejsce? - spytała Jisoo.
- To opuszczony pensjonat.
- Zbierajcie tyłeczki, bo za dziesięć minut wyjeżdżamy - oznajmił, patrząc na swoich przyjaciół przez chwilę, po czym opuścił ich pokój, prawdopodobnie po resztę ich paczki. Blondynka zaśmiała się krótko, odsuwając od chłopaka i podnosząc z łóżka.
- Wstawaj - powiedziała, ciągnąc szatyna za rękę. Zrobił tak, jak kazała i po paru minutach wspólnie opuścili pokój dziewczyny. Gotowi zeszli na parking, gdzie od razu ujrzeli resztę przyjaciół. Jackson przyprowadził wcześniej skutery śnieżne, na których mieli dotrzeć na miejsce. Dohee i Miyeon oczywiście zajęły pierwszy. Na drugim zasiadł Taehyung i Jungkook. Kolejny należał do Yoomi i Hoseoka, a następny do Jisoo i Yugyeoma, którzy niestety byli na siebie skazani. Jako jedyni nie byli w żadnej głębszej relacji niż znajomi, bo oboje bali się powiedzieć prawdę, co do swoich uczuć. Jackson usiadł na ostatnim i po krótkiej wymianie zdań ruszyli. Wang prowadził, bo to do jego (jego wuja właściwie) posiadłości mieli dotrzeć. Tam mieli spędzić wspólnie dwa tygodnie biegając po wielkiej willi, bawiąc się w ogrzewanym basenie, siedząc przy kominku i po prostu spędzać ze sobą czas bez żadnych obowiązków. Jechali, świetnie się przy tym bawiąc. Słońce powoli zaczynało się chować za drzewami i wszyscy byli przekonani, że za chwilę znajdą się na miejscu. Dziwnym jednak wydało się, że po raz trzeci przejeżdżali obok tego samego znaku. W końcu się zatrzymali, rozglądając wokoło.
- Zgubiliśmy się, prawda? - spytała z wyrzutem Yoomi, patrząc na swojego ciemnowłosego przyjaciela.
- Zaraz to ogarnę, poczekajcie chwilę - odpowiedział, patrząc przed siebie.
- Zaraz to zajdzie słońce i będzie zamieć, zamarzniemy tu prędzej, niż gdzieś dojedziemy - odezwała się Dohee.
- Zawróćmy - powiedział Jungkook, czując jak jego partner przyciska się mocno do jego pleców. Wszyscy odczuwali spadek temperatury.
- Nie wiem, gdzie mielibyśmy zawrócić! Nasze ślady są już zasypane!
I wtedy zaczęli panikować. Wybawienie jednak przyszło, gdy najmłodszy chłopak ujrzał w oddali jakiś budynek. Od razu ruszyli w jego kierunku, bo nawet jeśli to nie jest willa wuja Jacksona, to może ludzie mieszkający tam pozwolą im przenocować, aby nad ranem mogli wrócić. Dojazd tam zajął im parę minut. Zeskoczyli ze skuterów, oglądając sporej wielkości budynek przed nimi.
- Co to za miejsce? - spytała Jisoo.
- To opuszczony pensjonat.